Zimą sierść wygląda gorzej nie dlatego, że jest zimno, tylko dlatego, że w mieszkaniu jest sucho. Kaloryfer potrafi zrobić skórze więcej złego niż spacer w mrozie.
Czesanie: częściej, krócej
W sezonie grzewczym podszerstek gęstnieje, a martwy włos zostaje w środku i filcuje się. Krótkie czesanie raz dziennie jest skuteczniejsze niż godzinna sesja raz w tygodniu, przy której zwierzę i tak traci cierpliwość po dziesięciu minutach.
Kąpiel rzadziej niż latem
Każda kąpiel zmywa warstwę tłuszczu, która chroni skórę przed wysychaniem. Zimą wystarczy co sześć do ośmiu tygodni, a przy psach o sierści twardej jeszcze rzadziej. Po powrocie ze spaceru zwykle wystarczy przepłukać łapy letnią wodą i wytrzeć.
Sól drogowa i łapy
To realny problem, nie przesada. Sól wysusza i podrażnia opuszki, a zlizana z łap drażni żołądek. Co pomaga:
- Płukanie łap po każdym spacerze po odśnieżanym chodniku.
- Wosk ochronny nakładany przed wyjściem.
- Skracanie włosa między opuszkami, żeby nie zbierał się w nim lód.
- Buty — jeśli zwierzę je toleruje, a większość nie toleruje.
Nawilżenie powietrza działa na sierść
Wilgotność w okolicach czterdziestu do pięćdziesięciu procent to komfort dla skóry zwierzęcia i dla twojej. Nawilżacz albo miska z wodą na kaloryferze robi tu więcej niż najdroższa odżywka.
Kiedy to już nie jest sucha skóra
Łupież, który nie znika po dwóch tygodniach nawilżania, wyłysienia, zaczerwienienia i uporczywe drapanie to nie jest kwestia sezonu. Alergie, pasożyty i zaburzenia hormonalne wyglądają zimą podobnie do przesuszenia, a leczy się je zupełnie inaczej.