Transporter kupuje się raz na kilka lat i zwykle w pośpiechu, dzień przed wizytą. Stąd bierze się scena, którą zna każdy lekarz weterynarii: kot wciśnięty w róg, właściciel odwracający pudło do góry nogami.
Otwierany od góry to nie fanaberia
To najważniejsza cecha. Kota wkłada się do transportera od góry, jednym ruchem, a u lekarza zdejmuje się górną połowę zamiast wyciągać zwierzę przez mały otwór. Transporter z klapką wyłącznie z przodu wygrywa tylko wtedy, gdy kot wchodzi do niego sam.
Rozmiar: półtora kota
Kot powinien móc stanąć, obrócić się i położyć wyciągnięty. Większy nie jest lepszy: w dużym transporterze zwierzę obija się przy każdym zakręcie. Praktyczna miara to około półtorej długości kota od nosa do nasady ogona.
Twardy czy miękki
- Twardy plastik — łatwy do umycia, trzyma kształt, nadaje się do samochodu i do samolotu. Najbezpieczniejszy wybór domyślny.
- Miękka torba — lżejsza i wygodniejsza do noszenia, ale nie chroni przy szarpnięciu i gorzej się myje po wypadku w środku.
- Wiklina — ładna na zdjęciach, nie do umycia, zatrzymuje zapachy. Odradzam.
Transporter ma stać w domu
To jedyna rzecz, która naprawdę zmienia zachowanie kota. Jeśli pudło pojawia się dwa razy w roku i zawsze kończy się kłuciem igłą, kot zacznie znikać na jego widok. Transporter otwarty, z kocem i okazjonalnym przysmakiem w środku, stojący na stałe w pokoju, po kilku tygodniach staje się zwykłym legowiskiem.
Drobiazgi, które robią różnicę
Zapięcia metalowe zamiast plastikowych zatrzasków, bo te drugie pękają po dwóch latach. Pasek na ramię, jeśli do przychodni idzie się pieszo. I coś chłonnego na dnie — podróż stresująca dla kota kończy się czasem tak, jak się kończy.